http://getnoise.blogspot.com/
środa, 13 listopada 2013
Mojemu A. powiększyla się rodzinka, chyba mogę tak powiedzieć... Zaczęło się od tego, że jego drogiego kuzyna "poproszono o opuszczenie internatu". No więc dostosował się do tej inspirującej prośby Pani Kierownik i teraz przemieszkuje u A. Ale wczoraj... wczoraj spadła na mnie bomba..!!!!!!! U A. pojawiła się owa osoba, 13-letnia dziewczynka - Daria. Daria..., hmm, Daria?, Daria...fantastyzne imię, podoba mi się, włacicelka też jest ciekawą osobą. Wszystko dlatego, że rodzice A. zastanawiali się kiedyś nad stworzeniem rodziny zastępczej, ukończyli odpowiednie kursy no i ....Pojawiła się! Daria, jak wspominałam ma 13 lat. Spodziewałam się zobaczyć starszą dziewczynkę, a ujrzałam jeszcze dziecinnkę. Moje wyobrażenia na ten temat powstały z faktu, że mnie również spotkały bardzo niemiłe przejścia w jej wieku. Kiedy ja miałam 13 lat moja mama zachorowała. Nie tak zwyczajnie, nie wiem czy potrafi zrozumieć to ktoś kto tego nie przeżył, ale... moja mama wtedy....postradała zmysły, może tak się wyrażę. Kilka miesięcy spedzila w klinice, gdzie leczy sie nerwowo chorych. To było straszne, do dziś nie jest tą samą osobą, brakuje mi mojej prawdziwej mamy, która zawsze wiedziała co zrobić, co powiedzieć, jak coś załatwić. Dziś co prawda żyje z pozoru normalnie, bynajmniej co do świadomości, ale pozostał jej pewien strach, nie lubi wychodzić i spotykać się z ludźmi, robić zakupów, itd. W każdym razie pamiętam, że gdy jej nie było, to ja zajmowałam się domem. Co prawda obiady robił tata, ale ja prałam, prasowałam, zmieniałam pościel, sprzątałam, robiłam zakupy... Wydawało mi się, że byłam wtedy starsza niż Daria, w kontekście swojej samoświadomości tak mi się wydawało... Daria jest bardzo wesołą dziewczynką, nie jest nieśmiała, wręcz odwrotnie, stara się być twarda. Ale wydaje mi się, że to tylko skorupka, ona tak naprawdę nie wie co się dzieje, nie jest w stanie tego ogarnąć, zrozumieć dlaczego. Mimo to stara się, stara się dorosnąć, być może dlatego żeby sama zadbać o własną rodzinę, którą przecież bardzo kocha.. Daria spełnila moje marzenie.... marzenia się spełniają. Wiedziałam o tym już dawno, już nie raz Mądry Bóg podarował mi taki prezent, tyle, że nie każdy z nas chce sie z tym faktem pogodzic, bowiem marzenia te mają inną formę niż ta, którą przybierają w naszej jaźni. Czy to banalne? Czy to dziecinne i naiwne, że zawsze pragnęłam dać miłośćdzieciaczkom, które najbardziej tego potrzebują? Już w czasach podlotka zaczęłam uczęszczac do ośrodka, w którym zajmowano się dziećmi upośledzonymi, niepełnosprawnymi. Prowadzilam tam zajecia plastyczne, było cudownie, czułam, że naprawdę się realizuję. Potem pojawił się dom Dziecka i poznałam wiele smutnych oczu. Ta ostatnia przygoda pozwoliła mi zrozumięć, że dzieci z DD są inne niż myślałam i niż wyobraża sobie połowa społeczeństwa. Większość z tych ludzi nie przygarnęłaby do siebie żadnej z tych sierotek, myśląc, że to dzieci z marginesu, że od razu wyniosłyby im połowę dobytku, że niewiadomo co z nich wyrosnie, itd. TO NIEPRAWDA!!! Te dzieci są kochane, spragnione miłości, dobre... Wiele z nich tak bardzo cierpi, tak bardzo, że każda uratowana duszyczka z tego DOMU NADZIEI to wielki czyn! Dariu, chciałabym Ci pomóc, zaprzyjaźnić się z Tobą... Nie będę nigdy Twoją mamą, ale może chciałabyś kochającą siostrę, której możesz po prostu zaufać, poprosić o pomoc i obecność.... Możesz na mnie liczyć!
btw polecam impezy militarne, eventy, wyjazdy motywacyjne www.militarne-borne.pl mieszkania wynajem rzeszów kąt
Do usłyszenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)